Jak być fajnym rodzicem na placu zabaw

Kilka dni temu na placu zabaw byłam świadkiem mniej więcej takiej sytuacji. Siedzimy sobie z Jeremkiem w piaskownicy, coś tam sobie kopiemy, budujemy babki. Obok bawi się dwóch chłopców, na oko przedszkolaków. Jeden z nich, nazwijmy go Fryderyk, na tyle zamaszyście wojował swoją łopatką, że posypywał piaskiem kolegę obok (kto nie wie, temu śpieszę z informacją, posypywanie piaskiem, to najcięższa zbrodnia w piaskownicy, zaraz po deptaniu babek innych dzieci). Drugi chłopiec coś tam marudził, ale obaj bawili się w miarę zgodnie. Nagle sielankę popołudnia przerwał krzyk dobiegający z ławki, jakieś 20 metrów od rzeczonej piaskownicy. „Fryyyydeeeeeryk, nie syp piaskiem!”. Kolejny krzyk, tym razem matki drugiego chłopca (powiedzmy że ma na imię Zbysio), dobiegający z podobnej odległości „Zbysiu, on cię sypie piaskiem!” Obie panie pokrzykiwały co chwilę na dzieci, a one z bądź co bądź dobrej zabawy weszły w tryb wrogów numer jeden i do czasu wyjścia z placu już tak zostało. Czytaj dalej…

Ciocie Jeremiego

Uwielbiam ten fragment „Potopu”, w którym Zagłoba chcąc ugrać swoje, tłumaczy pewnemu, wątpliwej inteligencji chłopakowi, że z piątej wody po kisielu jest jego wujem a wuj, to jest nawet ważniejszy niż ojciec 🙂 . Z przyczyn naturalnych nie zostanę nigdy ani wujem, ani tym bardziej ojcem i może dobrze, bo mowa będzie nie o wujach, a o ciotkach a ciotka kochani, to jest prawie tak ważna jak matka (bo bez niej matka niewątpliwie by oszalała z tego całego szczęścia). Czytaj dalej…

Mam dość! Czyli o chorobie Bobona

Chore dziecko, apteka dosłownie wylewa się Niagarą z każdej szafki (kto poskromił leki i zamknął je w niewielkim pudełku, temu chwała i moja dozgonna zazdrość). Do tego śledzenie wszystkich niepokojących objawów, żeby móc zanudzić lekarkę elaboratem na temat wahań temperatury w ciągu dnia z dokładnością co do minuty (jak zaczyna przewracać oczami można zmienić temat na paletę barw kataru). Ale wisienką na torcie choroby dziecka są rodzice, którzy walczą o przetrwanie w tym trudnym czasie i omijają skrzętnie lustra żeby nie konfrontować się z myślą, że oto nastała w domu apokalipsa zombie. Czytaj dalej…

5 minut dla matki

Zdradzę Wam pewien sekret, o którym matki uparcie milczą. W tej całej karuzeli kobieta pamięta o wszystkim i dba o każdy szczegół najbliższego jej świata. Pamięta o szczepieniu dziecka i wizycie u weterynarza, bo przyszła wiosna a z nią kleszcze. Robi zbilansowane obiady, kupuje ubrania ze 100% bawełny. Pomiędzy zabawami z dzieckiem, posprząta, pogłaszcze, wstawi do piekarnika ciastka i wypierze ręcznie delikatne ubrania. Pamięta o urodzinach i obwiązuje prezenty wstążkami w ulubionym kolorze obdarowywanego. Pomasuje, umówi do lekarza, kupi ulubiony batonik, sparuje skarpetki (których nie zjadła jeszcze pralka). Pamięta o wszystkim i powoli, ale systematycznie usuwa się w cień, patrząc cicho, jak ten cały majdan się kręci. O sobie nie pamięta, lub nie chce pamiętać, bo bardziej cieszy 10 kurteczka dla dziecka, niż nowa sukienka. Z domu wyjść nie może bo nikt tak dobrze jak ona dzieckiem się nie zajmie, a nie daj Bóg karmi, to dzieć w mękach z głodu w tę godzinę umrze, albo chociaż nabawi się traumy, którą potem będzie trzeba leczyć latami intensywnej terapii. Paznokci nie zrobi, bo i tak lakier odpryśnie podczas mycia naczyń a facetowi powierzyć tak kluczowej czynności nie można, jeszcze chłopina nie domyje i nieszczęście murowane, a można go było tego przecież uniknąć… i tak kółko się zamyka, wkraczamy do czarnej dziury, która wciąga a kobieta, swoją piękną, zadbaną twarz podziwia jedynie na zdjęciach ze studiów.

Czytaj dalej…

Matki na Olimpiadzie

Zauważyliście, że kobiety od małego rywalizują ze sobą? Najpierw o to, która ma ładniejsza sukienkę dla barbie. Potem, która dostała bardziej uśmiechniętą bluzkę od pani w przedszkolu (słowo daję, moja miała taką pionową kreskę przy uśmiechu i wygrała). O to, która lepiej napisze dyktando, pierwsza się będzie całować, poderwie najfajniejszego chłopaka na dyskotece. Potem o awans, podwyżkę, ciekawsze zlecenie. Aż nagle ich życie zatrzymuje się na dłuższy czas, kiedy pojawia się dziecko i… wtedy też rywalizują. Czytaj dalej…

Co wiedzą współczesne mateczki

Parę lat temu, kiedy w jednym domu, żyły co najmniej 3 a czasem i 4 pokolenia, młoda matka czerpała z wiedzy kobiet, swoje pociechy już dawno, z powodzeniem odchowały. Dzisiaj jednak młode mateczki mieszkają niejednokrotnie kilkadziesiąt, kilkaset a bywa, że i kilka tysięcy kilometrów od rodziny, więc swoją wiedzę muszą czerpać z innych źródeł. W ten sposób powstał uniwersytet profesora Googla, który każdego dnia wypuszcza w świat kolejne adeptki tak zwanego wychowania teoretycznego. Czytaj dalej…