Książeczki bez morału

Nie mają morału, a pobieżną treść uzupełniacie sami. Zamiast je czytać, gracie w grę, która choć przewidywalna dla dorosłego, dziecko jest w stanie porwać i dostarczyć emocji, a jakie trudno jest podejrzewać zbiór kropek i krótkich podpisów.

W ten sposób chciałabym zaprosić Was do pierwszego wpisu z planowanego cyklu o książkach dla dzieci. Przed nami bestsellery Hervé Tulleta – „Naciśnij mnie”,  „Kolory” i „Och! Książka pełna dźwięków”. Czytaj dalej…

Zabawy kreatywne

Czasami nasze wyobrażenia o tym, jak wygląda rodzicielstwo nieco mijają się z tym, co przynosi życie. Dzisiaj mam dla Was jeden z takich przykładów, z mojego doświadczenia.
Jak wyobrażałam sobie scenę, w której moje dziecko rysuje kredkami? On, siedzący grzecznie przy stoliczku, zachwycony różnorodnością kolorów i możliwości jakie daje mu rysowanie kresek. Skoncentrowany, zafascynowany, śmiejący się swoim piskliwym, wdzięcznym głosikiem. Ja, cała na biało, popijająca ciepłą kapuczinę. Z uśmiechem rusałki igrającej na leśnym runie, pełna dumny obserwuję, jakie to kreatywne jest moje dziecko. W tle miał plumkać sobie po cichu Sting a wszystko to, otulone miało być promieniami nieśpiesznie budzącej się wiosny. Czytaj dalej…

puzzle piankowe

Domowy poligon

Nasz mały komandos wkroczył w fazę czołgania się. Godzinami ćwiczy i przestaje tylko na chwilę, gdy znajdzie sobie właściwą kryjówkę (najczęściej dokładnie tam, gdzie dziecka być nie powinno– na przykład pod podwieszoną szafką). Wtedy może odpocząć i na spokojnie zająć się drugą, równie istotną czynnością, jaką jest lizanie każdej powierzchni, która znajdzie się w zasięgu małej, żarłocznej buzi. Jak na prawdziwego komandosa przystało potrzebował chłopak swojego małego poligonu, w którym będzie mógł śmiało zająć się rozwojem motorycznym. Czytaj dalej…

błękitny, bawełniany kocyk, w białe słoniki

Kocykowe love

Samodzielne kompletowanie wyprawki i góra prezentów przytargana przez odwiedzających malucha gości sprawiła, że Jeremi został zaopatrzony w ilość kocyków, która wystarczyłaby do przykrycia całkiem sporej grupy przedszkolaków. Wszak kocyk zawsze się przyda i nigdy nie jest ich za wiele – argumentował każdy, kto wpadł na pomysł przyniesienia kolejnego kocyka a ja upychałam je w szafie, kalkulując czy aktualny budżet i ilość miejsca w domu pozwoli na postawienie kolejnej, przeznaczonej na dziecięce kocyki, otulacze, rożki i kołderki.

Czytaj dalej…