Zabawy kreatywne

Czasami nasze wyobrażenia o tym, jak wygląda rodzicielstwo nieco mijają się z tym, co przynosi życie. Dzisiaj mam dla Was jeden z takich przykładów, z mojego doświadczenia.
Jak wyobrażałam sobie scenę, w której moje dziecko rysuje kredkami? On, siedzący grzecznie przy stoliczku, zachwycony różnorodnością kolorów i możliwości jakie daje mu rysowanie kresek. Skoncentrowany, zafascynowany, śmiejący się swoim piskliwym, wdzięcznym głosikiem. Ja, cała na biało, popijająca ciepłą kapuczinę. Z uśmiechem rusałki igrającej na leśnym runie, pełna dumny obserwuję, jakie to kreatywne jest moje dziecko. W tle miał plumkać sobie po cichu Sting a wszystko to, otulone miało być promieniami nieśpiesznie budzącej się wiosny. Czytaj dalej…

Mam dość! Czyli o chorobie Bobona

Chore dziecko, apteka dosłownie wylewa się Niagarą z każdej szafki (kto poskromił leki i zamknął je w niewielkim pudełku, temu chwała i moja dozgonna zazdrość). Do tego śledzenie wszystkich niepokojących objawów, żeby móc zanudzić lekarkę elaboratem na temat wahań temperatury w ciągu dnia z dokładnością co do minuty (jak zaczyna przewracać oczami można zmienić temat na paletę barw kataru). Ale wisienką na torcie choroby dziecka są rodzice, którzy walczą o przetrwanie w tym trudnym czasie i omijają skrzętnie lustra żeby nie konfrontować się z myślą, że oto nastała w domu apokalipsa zombie. Czytaj dalej…

Ja sam! Czyli o rozwijającej się samodzielności u dziecka

Pewnego dnia, na jednym z ciekawszych wykładów na psychosomatyce dowiedziałam się, że jednym z najtrudniejszych wyzwań młodej matki jest „zauważyć, że dziecko już się urodziło”. Niby banał prawda? Raczej trudno przegapić fakt porodu, a dla tych mniej spostrzegawczych, powoli wracający do normalnych rozmiarów brzuch powinien dość jasno zasugerować, że dziecko znajduje się w nieco innym miejscu, niż w jego środku. Obcowanie w świecie matek Polek i bycie, bądź co bądź, jego częścią pokazało, że w faktycznie nie jest to do końca takie proste. Czytaj dalej…

5 minut dla matki

Zdradzę Wam pewien sekret, o którym matki uparcie milczą. W tej całej karuzeli kobieta pamięta o wszystkim i dba o każdy szczegół najbliższego jej świata. Pamięta o szczepieniu dziecka i wizycie u weterynarza, bo przyszła wiosna a z nią kleszcze. Robi zbilansowane obiady, kupuje ubrania ze 100% bawełny. Pomiędzy zabawami z dzieckiem, posprząta, pogłaszcze, wstawi do piekarnika ciastka i wypierze ręcznie delikatne ubrania. Pamięta o urodzinach i obwiązuje prezenty wstążkami w ulubionym kolorze obdarowywanego. Pomasuje, umówi do lekarza, kupi ulubiony batonik, sparuje skarpetki (których nie zjadła jeszcze pralka). Pamięta o wszystkim i powoli, ale systematycznie usuwa się w cień, patrząc cicho, jak ten cały majdan się kręci. O sobie nie pamięta, lub nie chce pamiętać, bo bardziej cieszy 10 kurteczka dla dziecka, niż nowa sukienka. Z domu wyjść nie może bo nikt tak dobrze jak ona dzieckiem się nie zajmie, a nie daj Bóg karmi, to dzieć w mękach z głodu w tę godzinę umrze, albo chociaż nabawi się traumy, którą potem będzie trzeba leczyć latami intensywnej terapii. Paznokci nie zrobi, bo i tak lakier odpryśnie podczas mycia naczyń a facetowi powierzyć tak kluczowej czynności nie można, jeszcze chłopina nie domyje i nieszczęście murowane, a można go było tego przecież uniknąć… i tak kółko się zamyka, wkraczamy do czarnej dziury, która wciąga a kobieta, swoją piękną, zadbaną twarz podziwia jedynie na zdjęciach ze studiów.

Czytaj dalej…

Maluch na basenie

Jak już kiedyś wspomniałam, chciałabym zaszczepić w Jeremim miłość do sportu. Liczę się z tym, że pewnego dnia może powie nam, że bardziej zaawansowana aktywność fizyczna w najmniejszym stopniu go nie interesuje i chce poświęcić swój wolny czas kolekcjonowaniu chrabąszczy, albo wymyśli sobie jeszcze bardziej szalone hobby, jednak chcąc pokazywać Małemu świat musieliśmy od czegoś zacząć. Oferta zajęć dla niemowląt w moim mieście w dużej mierze ogranicza się do zajęć muzycznych, ogólnorozwojowych i… basenu. Wybraliśmy więc basen. Czytaj dalej…

Matki na Olimpiadzie

Zauważyliście, że kobiety od małego rywalizują ze sobą? Najpierw o to, która ma ładniejsza sukienkę dla barbie. Potem, która dostała bardziej uśmiechniętą bluzkę od pani w przedszkolu (słowo daję, moja miała taką pionową kreskę przy uśmiechu i wygrała). O to, która lepiej napisze dyktando, pierwsza się będzie całować, poderwie najfajniejszego chłopaka na dyskotece. Potem o awans, podwyżkę, ciekawsze zlecenie. Aż nagle ich życie zatrzymuje się na dłuższy czas, kiedy pojawia się dziecko i… wtedy też rywalizują. Czytaj dalej…

Nasz Zefir

Nie jest łatwo być psem w domu, w którym pojawiło się dziecko. Zanim Jeremi umościł sobie ciepłe gniazdko w naszym mieszkaniu, anektując przy tym jakieś 95% przestrzeni (zostało jeszcze trochę miejsca na szafie i lodówce), prym wiódł pies. Pies nie byle jaki bo składający się niemal w całości z sierści i bezwarunkowej miłości, z całkiem sporą domieszką wygodnictwa. Czytaj dalej…