Nasz Zefir

Nie jest łatwo być psem w domu, w którym pojawiło się dziecko. Zanim Jeremi umościł sobie ciepłe gniazdko w naszym mieszkaniu, anektując przy tym jakieś 95% przestrzeni (zostało jeszcze trochę miejsca na szafie i lodówce), prym wiódł pies. Pies nie byle jaki bo składający się niemal w całości z sierści i bezwarunkowej miłości, z całkiem sporą domieszką wygodnictwa. Jak to często bywa w domach, w których para młodych ludzi decyduje się na zwierzaka, Zefir, bo tak zwie się nasza leniwa kulka, zbierał całe mnóstwo ochów i achów oraz strzelał solidnego focha jeśli nie było w ciągu dnia wystarczającej ilości przytulasów. Zapobiegawczo dbaliśmy o to, by miał możliwie regularny kontakt z dziećmi licząc, że kiedyś w jego życiu pojawi się małe, dwunożne stworzenie, które chcąc nie chcąc, będzie go ciągać za ogon i podbierać zabawki. Zasada dotychczas była taka, że im starsze dziecko, tym lepiej, bo mogło z psem biegać i rzucać mu piłkę. Młodsze, chociaż Zefir wykazywał się w stosunku do niech niebywałą łagodnością i cierpliwością godną Dalajlamy, właściwie nie miały psiakowi nic do zaoferowania i on doskonale o tym wiedział. Jak Zefir zareagował na pojawienie się Jeremiego w jego puchatym świecie? To było jedno z najczęstszych pytań jakie nam zadawano zaraz po przyjeździe z Jeremim do domu. Otóż odpowiedź była zawsze taka sama: znosi to z godnością.

Nie jest łatwo być psem w domu, w którym pojawiło się dziecko. Ponieważ ukochana pańcia już nie tylko jest pańcią, ale również mamą. Co gorsze jest mamą, dla której ten mały różowy przybysz jest centrum świata i czas, który mogłaby przeznaczyć na głaski i przytulasy „marnuje” na śpiewanie piosenek i tarzanie się po podłodze ze stworzeniem, które nawet łapy nie potrafi podać na komendę!
Co w takiej sytuacji ma zrobić pies? Najpierw odsunął się na bok, obserwował cały powstały galimatias i szukał w nim miejsca dla siebie. Teraz, im starszy jest Jeremi, tym częściej szuka z nim kontaktu a ja mam szczerą nadzieję, że za kilka miesięcy się zaprzyjaźnią.

Nie jest łatwo być psem w domu, w którym pojawiło się dziecko i nie jest łatwo być jednocześnie mamą i pańcią, próbując całe to towarzystwo jakoś ogarnąć. Będę z Wami szczera, nie jest idealnie, ciągle się uczę i staram się osiągnąć jako taką równowagę. Mam wrażenie, że z pośród lepszych i gorszych dni, te lepsze zaczynają powoli przeważać. Kto wie, może kiedyś stanę się w tej materii ekspertem?

24 Replies to “Nasz Zefir”

  1. Oj, mam wrażenie, że świetnie Cię rozumiem. Miałam przez 21 lat kota, który towarzyszył mi od mojego i swojego dzieciństwa. Kochałam go ogromnie. Gdy poznałam obecnego męża, zaczęliśmy już stareńkiego kiciusia traktować jak swoje dziecko. Gdy urodził się pierwszy syn, kotek już był nad grobem – miał 21 lat i był bardzo schorowany. Pożegnaliśmy go, gdy synek miał 4 miesiące. Serce pękało mi z wyrzutów sumienia, że zrobiłam staruszkowi na koniec życia taki numer. Starałam się, jak mogłam, jednak wiadomo, jak absorbuje nowonarodzone dziecko. Świetnie, że Twój piesek jeszcze młody i pełen życia! Cieszcie się nim wspólnie. Wierzę, że zwierzęta często bywają mądrzejsze od nas. Trzymam kciuki.

    1. myślę, że kotek nie miał Wam tego za złe 😉 Mam nadzieję, że wspólnymi siłami naszymi, Młodego i psimi dojdziemy do takiego punktu, że wszyscy będą szczęśliwi 🙂

  2. Znam to. Nasza suczka bardzo lubi zabawę z dziś już rocznym Alexem, jednak i ona i on są o siebie bardzo zazdrośni. Piękny pies 😉

    1. W imieniu Zefira dziękuję. Zefir nie jest typem szczególnego zazdrośnika, więc może obędzie się bez zazdrości… oby 😉

  3. Samoyed? Jest piękny 💖 nasz Misiek miał 10 lat, gdy pojawila sie Rozalka, nie mial zadnych doswiadczen z dziecmi, ale od razu stal sie jej obronca 🙂 Niestety odszedl rok temu i mala bardzo to przezyla. Dlatego postanowilismy, ze dla niej musimy kupic psa 🙂 za 3 miesiace na swiecie pojawi sie druga corka i mam nadzieje, ze bermiś bez problemu zaakceptuje nowego czlonla rodziny 🙂

    1. Bardzo się cieszę. Przyznam, że jako zdeklarowana psiara, nie wiem praktycznie nic o katach, ale wierzę, że mogą przyjaźnić się z dzieckiem 😉

  4. Fantastycznego masz psa. Moi chłopcy marzą o zwierzaki dokładnie o psiaki. Może i ja kiedys się zdecyduje na pieska

    1. Jeśli tylko macie wystarczająco dużo czasu i energii to polecam, dobrze jest, jak dzieci wychowują się ze zwierzętami 😀

  5. Jaki cudny pies <3 Pamiętam jaki kiedyś dr Sumińska opowiadała, jak to w ciąży kobieta przelewa na psiaka swoje matczyne uczucia, potem rodzi się dziecko i nagle dla psa jest mało czasu i czuje się on nieszczęśliwy i dziecko staje się jego wrogiem. Ale przyjaźń psa z dzieckiem to coś niesamowitego 🙂

    1. u nas jest raczej problem w tym, że dziecko nie ogarnia co to jest pies, a pies nie wie co z dzieckiem ma robić 😉

  6. To prawda, widzę to u siebie. Mój pies domaga się pieszczot, ale dziecko absorbuje cały czas. Akurat miałam dwa różne psy przed pojawieniem się córek i każdy z nich zniósł to dzielnie, choć wcześniej psiaki rozpieszczałam jak dzieci 😛 Co ciekawe, zarówno wcześniejszy pies, jak i późniejsza suka tak samo tuliły się do brzucha kiedy byłam w ciąży 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *