Matka-Polka-spacerowa

Spacery ku zdrowiu i odporności małego człowieka to nieodłączna część życia młodej matki. Jeszcze będąc w ciąży obiecałam sobie pilnować, by na spacerach z pierworodnym nie wyglądać gorzej od wózka, który będę przed sobą toczyć.

Dużo można mówić o stylu, natomiast w sytuacji, w której człowiek w porywie entuzjazmu obdzwania rodzinę dzieląc się szczęśliwą wiadomością, że kolejny dzień udało mu się przespać całe pięć godzin, sporym osiągnięciem jest, jak uda się kobiecie właściwy but na odpowiednią nogę założyć, nie wnikając już w tak zbędne szczegóły ja kto, czy należą one do tej samej pary… albo czy chociaż są do siebie podobne 😉 Tak, więc okazuje się, że wózek chcąc-nie chcąc ustawił całkiem wysoko poprzeczkę i trzeba było znaleźć sposób, by sobie z nią radzić.

Srebrne pantofelki
Pantofle – Ryłko

 

Z odsieczą przyszły pantofle „+10 do stylizacji”, a co więcej pantofle wygodne (!), bo co innego opłakiwać bolące stopy w pracowniczej toalecie, co innego na spacerze z dzieciem, które dzielnie akompaniuje swoim własnym krzykiem, bo głodne, bo przebrać trzeba, a w ogóle to leżeć już nie chce i „trzymaj mnie matka jedną ręką, wózek pchaj drugą i ciągnij go po absurdalnie stromym
i wąskim podjeździe, który ktoś podobno stworzył by pomóc kobietom takim jak ty”. Dużym atutem jest fakt, właściwie nadają się wszędzie i mówiąc to mam na myśli m.in. deptak, leśną ścieżkę, randkę (tak, nawet matki-Polki czasem chodzą na randki) czy wesele. Ponieważ zastąpiły całkiem pokaźną kolekcję innych, nieco bardziej wymagających i całkiem już wysłużonych butów musieliśmy raz na zawsze się pożegnać… a przynajmniej do czasu, kiedy za wierną służbę
w nowym wcieleniu odrodzą się jako loboutiny, wtedy przyjmę je wszystkie, z otwartymi ramionami 🙂 Reasumując, butki szczerze polecam, wszystkim kobietom, które więcej chodzą, niż siedzą, szczególnie teraz, w okresie przecen.

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *