Kiedy dziecko nie lubi innych ludzi

„Ala, wnuczka Bożenki, to taka fajna jest. Do każdego podejdzie, z każdym się przywita, wszyscy mogą ją na rękach nosić. Za to ta nasza Zosia to taka dzika, tylko płacze i do mamy ucieka jak kogoś zobaczy”. Nawet, jeśli Wasz maluch to taka Ala, z całą pewnością, spotykacie ludzi, na których reaguje rzewnym płaczem i lękiem, który trudno jest czymkolwiek uzasadnić. Na wstępie zaznaczę, że powodów, dla których dziecko może reagować płaczem na inne osoby niż rodzice jest cała gama, dzisiaj jednak skoncentruję się na najczęstszym z nich. Dziecko pod tym względem niewiele różni się od dorosłych. Najzwyczajniej w świecie może ono kogoś nie lubić. Z biegiem czasu ta tendencja zostaje w nas, a jedyne co się zmienia, to umiejętność maskowania negatywnych emocji w stosunku do osób, z którymi spędzanie czasu nie należy do przyjemności. O ile łatwo jest się z tym faktem pogodzić, kiedy dziecko nie lubi obcych osób, takich jak pielęgniarka, czy sprzedawca w spożywczym pod domem, o tyle problem pojawia się wtedy, gdy młody człowiek nie chce mieć w swoim otoczeniu bliskich, takich jak dziadkowie, ciocie czy nasi przyjaciele. Co w takiej sytuacji możemy zrobić? Najlepiej zacząć od tego, by nie stygmatyzować dziecka stwierdzeniami takimi, jak to, otwierające artykuł. Dziecko nie jest „dzikie”, dziecko może kogoś nie lubić, nie jest to jego winą i w związku z tym, nie ono powinno się zmienić. Poniżej przygotowałam kilka rad DLA DOROSŁYCH jak dać się dziecku polubić.

Używać języka dziecka
Kiedy zaczęłam studiować psychologię byłam absolutnie oczarowana tym, jak wiele nowych słów poznałam odnoszących się do różnych teorii. Pamiętam taką „rozmowę” z moim tatą. Opisywałam mu coś, czego się dowiedziałam, dodając sobie animuszu różnymi słownymi kwiatkami. Kiedy skończyłam to, co okazało się moim własnym monologiem, tata ze stoickim spokojem skomentował to jednym zdaniem, „ok, a teraz powtórz to samo tylko po polsku”. Z biegiem czasu, zrozumiałam, że chcąc z kimkolwiek spoza uniwersytetu dzielić się swoją wiedzą muszę mówić zwyczajnym językiem, w przeciwnym razie trudno jest zrozumieć moje wywody. Z dziećmi jest identycznie. Nie mówię, że mamy do dziecka seplenić, ale warto jest używać prostych słów i czerpać z jego słownika. Używanie wraz z dzieckiem nawet kilku jego własnych zwrotów buduje więź. To tak, jak spotkać kogoś za granicą, kto mówi w naszym języku. Taka osoba automatycznie staje się nam bliższa. Dziecko też się cieszy, gdy posługujemy się jego nomenklaturą, dlatego daje osobom na to gotowym drobny kredyt zaufania, który staje się dobrym początkiem dla dalszego rozwijania relacji.

Wspólne zainteresowania
Nawet Rzym zbudowano kiedyś od pierwszej cegły, z więziami międzyludzkimi jest podobnie. Kiedy dziecko czuje się w relacji z inną osobą nieswojo, warto zadbać o jedną rzecz, która je zainteresuje. Dla przykładu Jeremi uwielbia pomagać podczas gotowania. Nawet w towarzystwie osób, których woli unikać, dalej jest to coś, czym można go zainteresować. Do takiej drobnej czynności można zacząć z czasem dodawać kolejne. Do tych „pierwszych cegieł”, poza gotowaniem może należeć między innymi wspólna zabawa z jakimś zwierzakiem, rysowanie, kopanie grządek, budowanie z klocków, tak naprawdę wszystko, czym dziecko się interesuje. Tutaj drobna uwaga, na wstępnie nie warto próbować rozwijać w dziecku nowych zainteresowań, które dorosłemu wydają się ciekawe, na to przyjdzie czas. Budowanie zaufania lepiej jest rozpoczynać ot tego, co młody człowiek lubi, w ten sposób pokażemy mu, że to co dla niego ciekawe dla nas też jest ważne.

Powolne oswajanie
Chyba najgorszą rzeczą, jaką można zrobić w sytuacji, gdy dziecko się boi, jest wziąć je na ręce przez osobę, której nie lubi. W przypadku relacji nie ma drogi na skróty, a wszelki pośpiech może jedynie zaszkodzić. Dlatego, jeśli ktoś naprawdę chce zjednać sobie dziecko, powinien siąść tak, by być na jego poziomie, zacząć robić coś, co może malucha zainteresować i po prostu czekać. Można subtelnie zachęcać dziecko do wspólnej zabawy, ale bez przymusu.

Prezenty
Ten podpunkt zostawiłam na koniec, bo może wydawać się dość kontrowersyjny. Dlatego od razu tłumaczę, dzieci nie oceniają prezentów przez pryzmat tego, ile kosztowały. Pewnego dnia Jeremi dostał od pani, która pobierała mu krew kolorowankę. Była to zwykła kartka z wydrukowanym na niej kotkiem. Chłopak tak się z niej ucieszył, że przez kolejne trzy tygodnie kolorowanka wiodła prym w domu. Poza tym szczerze uwielbia naszą panią doktor bo na każdej wizycie dostaje naklejkę. Prezent dla dziecka to nie musi być komplet duplo, to może być zwykły rogalik, a nawet ciekawy patyk dany dziecku na spacerze. Prezent przełamuje wstępnie trudne do skucia lody dając pole kolejnym zachowaniom, które mogą krok po kroku budować bliskość.

To kilka rad, które zastosowane razem mogą pomóc przekonać do siebie nieufnie nastawionego szkraba, ale najważniejsze w tym wszystkim, to zwyczajnie małego człowieka lubić. Dziecko szybko wyczuwa kto jest do niego przyjaźnie nastawiony. Nie ukrywajmy, dużo łatwiej jest darzyć pozytywnymi uczuciami malucha, który reaguje zainteresowaniem, uśmiecha się czy przytula spontanicznie. Należy zawsze jednak mieć na uwadze, że zdobywanie przyjaźni i zaufania dziecka pozostaje po naszej stronie i jeśli coś na tej linii nie działa, to wszelkie zmiany musimy zacząć od siebie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *