Ja sam! Czyli o rozwijającej się samodzielności u dziecka

Pewnego dnia, na jednym z ciekawszych wykładów na psychosomatyce dowiedziałam się, że jednym z najtrudniejszych wyzwań młodej matki jest „zauważyć, że dziecko już się urodziło”. Niby banał prawda? Raczej trudno przegapić fakt porodu, a dla tych mniej spostrzegawczych, powoli wracający do normalnych rozmiarów brzuch powinien dość jasno zasugerować, że dziecko znajduje się w nieco innym miejscu, niż w jego środku. Obcowanie w świecie matek Polek i bycie, bądź co bądź, jego częścią pokazało, że w faktycznie nie jest to do końca takie proste. Czytaj dalej…

Maluch na basenie

Jak już kiedyś wspomniałam, chciałabym zaszczepić w Jeremim miłość do sportu. Liczę się z tym, że pewnego dnia może powie nam, że bardziej zaawansowana aktywność fizyczna w najmniejszym stopniu go nie interesuje i chce poświęcić swój wolny czas kolekcjonowaniu chrabąszczy, albo wymyśli sobie jeszcze bardziej szalone hobby, jednak chcąc pokazywać Małemu świat musieliśmy od czegoś zacząć. Oferta zajęć dla niemowląt w moim mieście w dużej mierze ogranicza się do zajęć muzycznych, ogólnorozwojowych i… basenu. Wybraliśmy więc basen. Czytaj dalej…

Matki na Olimpiadzie

Zauważyliście, że kobiety od małego rywalizują ze sobą? Najpierw o to, która ma ładniejsza sukienkę dla barbie. Potem, która dostała bardziej uśmiechniętą bluzkę od pani w przedszkolu (słowo daję, moja miała taką pionową kreskę przy uśmiechu i wygrała). O to, która lepiej napisze dyktando, pierwsza się będzie całować, poderwie najfajniejszego chłopaka na dyskotece. Potem o awans, podwyżkę, ciekawsze zlecenie. Aż nagle ich życie zatrzymuje się na dłuższy czas, kiedy pojawia się dziecko i… wtedy też rywalizują. Czytaj dalej…

Dziecko je brokuła

Żywienie dzieci w sieci a żywienie analogowe

Jak pisałam w poprzednim poście mój marcowy chłopiec dorasta. Wielkimi krokami zbliża się do skończenia szóstego miesiąca życia, a z takim poważnym wiekiem już nie ma żartów. W związku z tym, że syn nam rośnie jak drożdżówka w piekarniku przyszedł czas na rozszerzanie jego diety i tutaj zaczęły się schody. Czytaj dalej…

O poczuciu własnej wartości

Bycie matką to najważniejsza rola, jaką jest w stanie pełnić kobieta, która chce i może mieć dziecko. Powołanie na świat małego człowieka i dbanie o to, był szczęśliwy i zdrowo się rozwijał, to coś na prawdę wielkiego, znajdującego się w zupełnie innej lidze niż sukces finansowy, kariera czy egzotyczne podróże. Patrząc na to logicznie trudno się takim stwierdzeniem nie zgodzić jednak, umówmy się, logiczne myślenie czasem zawodzi. Czytaj dalej…

Co wiedzą współczesne mateczki

Parę lat temu, kiedy w jednym domu, żyły co najmniej 3 a czasem i 4 pokolenia, młoda matka czerpała z wiedzy kobiet, swoje pociechy już dawno, z powodzeniem odchowały. Dzisiaj jednak młode mateczki mieszkają niejednokrotnie kilkadziesiąt, kilkaset a bywa, że i kilka tysięcy kilometrów od rodziny, więc swoją wiedzę muszą czerpać z innych źródeł. W ten sposób powstał uniwersytet profesora Googla, który każdego dnia wypuszcza w świat kolejne adeptki tak zwanego wychowania teoretycznego. Czytaj dalej…

Dziecko szczęśliwe, to dziecko, które jest słuchane

Metoda 3-5-7, czyli jak nauczyć dziecko, że jego „słowa” nie mają znaczenia

Przyznam się, nie czytałam żadnych badań na ten temat, ale wyobrażam sobie, że większość rodziców chce wychować dzieci na ludzi pewnych siebie i swojej wartości. Ludzi odważnych, którzy będą walczyć o swoje, mających własne zdanie i będących w stanie go bronić. Nie wiem kim Jeremi będzie gdy dorośnie,  jednak planuję zrobić wszystko, co w mojej mocy, by pewnego dnia miał takie cechy, o jakich wspomniałam. Czytaj dalej…

Dziecko to nie dżuma

Na długo, zanim zostaliśmy rodzicami, kiedy Jeremi był jeszcze bliżej niesprecyzowanym planem na przyszłość, razem z jego tatą z pewnym zaciekawieniem obserwowaliśmy pary, które wraz z pojawieniem się pierworodnego, taktycznie wycofywały się z życia towarzyskiego. Zagadnięte na ulicy, na pytanie co u nich słychać enigmatycznie spoglądały w stronę dziecka a na propozycję spotkania (nie ważne czy z, czy bez latorośli), odpowiadały zwyczajowo, że jasne, świetny pomysł i musimy się zdzwonić za jakieś 19 lat, jak już wyślą dziecko na studia i będą mieli w związku z tym jakieś trzy godziny wolnego w sobotni wieczór. Czytaj dalej…