O ważnej i potrzebnej pracy, która nie została dokończona

Przyznam Wam, że od dłuższego czasu nosiłam się z tym tekstem. Jeszcze zanim powstał blog, zanim poznaliśmy się z Jeremim a nawet przed tym, jak w ogóle pomyślałam o moim macierzyństwie jak o planie, a nie dalekiej pieśni przyszłości, miałam w głowie refleksję, o której chciałabym Wam dziś opowiedzieć. Zacznijmy w takim razi od początku. Czytaj dalej…

Książeczki bez morału

Nie mają morału, a pobieżną treść uzupełniacie sami. Zamiast je czytać, gracie w grę, która choć przewidywalna dla dorosłego, dziecko jest w stanie porwać i dostarczyć emocji, a jakie trudno jest podejrzewać zbiór kropek i krótkich podpisów.

W ten sposób chciałabym zaprosić Was do pierwszego wpisu z planowanego cyklu o książkach dla dzieci. Przed nami bestsellery Hervé Tulleta – „Naciśnij mnie”,  „Kolory” i „Och! Książka pełna dźwięków”. Czytaj dalej…

Jak być fajnym rodzicem na placu zabaw

Kilka dni temu na placu zabaw byłam świadkiem mniej więcej takiej sytuacji. Siedzimy sobie z Jeremkiem w piaskownicy, coś tam sobie kopiemy, budujemy babki. Obok bawi się dwóch chłopców, na oko przedszkolaków. Jeden z nich, nazwijmy go Fryderyk, na tyle zamaszyście wojował swoją łopatką, że posypywał piaskiem kolegę obok (kto nie wie, temu śpieszę z informacją, posypywanie piaskiem, to najcięższa zbrodnia w piaskownicy, zaraz po deptaniu babek innych dzieci). Drugi chłopiec coś tam marudził, ale obaj bawili się w miarę zgodnie. Nagle sielankę popołudnia przerwał krzyk dobiegający z ławki, jakieś 20 metrów od rzeczonej piaskownicy. „Fryyyydeeeeeryk, nie syp piaskiem!”. Kolejny krzyk, tym razem matki drugiego chłopca (powiedzmy że ma na imię Zbysio), dobiegający z podobnej odległości „Zbysiu, on cię sypie piaskiem!” Obie panie pokrzykiwały co chwilę na dzieci, a one z bądź co bądź dobrej zabawy weszły w tryb wrogów numer jeden i do czasu wyjścia z placu już tak zostało. Czytaj dalej…

Kiedy dziecko nie lubi innych ludzi

„Ala, wnuczka Bożenki, to taka fajna jest. Do każdego podejdzie, z każdym się przywita, wszyscy mogą ją na rękach nosić. Za to ta nasza Zosia to taka dzika, tylko płacze i do mamy ucieka jak kogoś zobaczy”. Nawet, jeśli Wasz maluch to taka Ala, z całą pewnością, spotykacie ludzi, na których reaguje rzewnym płaczem i lękiem, który trudno jest czymkolwiek uzasadnić. Na wstępie zaznaczę, że powodów, dla których dziecko może reagować płaczem na inne osoby niż rodzice jest cała gama, dzisiaj jednak skoncentruję się na najczęstszym z nich. Dziecko pod tym względem niewiele różni się od dorosłych. Najzwyczajniej w świecie może ono kogoś nie lubić. Z biegiem czasu ta tendencja zostaje w nas, a jedyne co się zmienia, to umiejętność maskowania negatywnych emocji w stosunku do osób, z którymi spędzanie czasu nie należy do przyjemności. Czytaj dalej…

Alfabet rad

Myślałaś, że macierzyństwo nie jest szczególnie straszne, a nawet przyjemne? Chciałaś mieć dziecko, przygotowałaś wyprawkę, przeczytałaś jakąś książkę o wychowaniu. Mama Ci powtarzała „kochana, miliony kobiet dały radę zająć się niemowlakiem, Ty też podołasz, matka wie jak zająć się dzieckiem”. A potem ono się pojawia i w pakiecie z nim pojawiają się madki. Madki wiedzą wszystko najlepiej i na każdy temat, bo przeczytały w internecie, bo piątkę dzieci odchowały i żyją, bo jeszcze dzieci nie mają, ale już wiedzą. Poniżej przygotowałam listę złotych rad wprost od oświeconych madek, w kolejności alfabetycznej. Niech nie zwiedzie Cię żartobliwy ton, one naprawdę w ciągu dwóch ostatnich lat do mnie (choć nie zawsze bezpośrednio) trafiły. Czytaj dalej…

Ciocie Jeremiego

Uwielbiam ten fragment „Potopu”, w którym Zagłoba chcąc ugrać swoje, tłumaczy pewnemu, wątpliwej inteligencji chłopakowi, że z piątej wody po kisielu jest jego wujem a wuj, to jest nawet ważniejszy niż ojciec 🙂 . Z przyczyn naturalnych nie zostanę nigdy ani wujem, ani tym bardziej ojcem i może dobrze, bo mowa będzie nie o wujach, a o ciotkach a ciotka kochani, to jest prawie tak ważna jak matka (bo bez niej matka niewątpliwie by oszalała z tego całego szczęścia). Czytaj dalej…