Jesień na wsi

Uciekliśmy ostatnio z miasta, by jesień przywitać sielskim klimatem. Wśród piania kogutów, muczenia krów i promieni słońca rozwiewanych zimnym wiatrem. Jest to pierwsza jesień Jeremiego, pierwsza kilkugodzinna podróż i pierwsza wizyta na wsi.

Zanim zostałam mamą przeczytałam z milion postów blogerek opisujących podróż z dzieckiem jako fantastyczną, rodzinną przygodę. Wtedy  podchodziłam do tego z dystansem. Dzisiaj podejrzewam, że co najmniej połowa z nich strzela sobie setkę jeszcze przed śniadaniem. Kiedyś, czyli w erze przeddzieciowej jedynym wyzwaniem przed podróżą, było przekonanie, upychającego torby w bagażniku faceta, że dodatkowa walizka na pięć par butów dopasowanych do siedmiu sukienek, na trzydniowy wyjazd musi się zmieścić. Dzisiaj pakowanie naszego bagażu to ucieleśnienie idei minimalizmu, limit wyznacza jedna, maleńka torba i w nią musi zmieścić się wszystko, co nie jest rzeczami Jeremka. Całą resztę powierzchni w samochodzie wypełnia nasza młodzież i pies.

Poza tym we własnym domu jest najzwyczajniej w świecie łatwiej. Mimo, że układanie wszystkich dziecięcych gadżetów w i tak niemałym samochodzie, przypomina zabawę na żywo klockami tetris, na miejscu okazuje się, że i tak połowy brakuje. Te wszystkie leżaczki,bujaczki, krzesełka i przewijaki na prawdę ułatwiają życie, choć mając je na co dzień, trudno pozbyć się wrażenia, że większość z nich, tylko zajmuje przestrzeń i wprowadza dziecięcy pierwiastek do każdego kąta mieszkania. Nie da się też ukryć, że w domu Maluch ma swój rytm, którego pozbawiony lamentuje całymi dniami jak grecka płaczka. Co zatem nas pokusiło i kusić będzie? To, że na prawdę warto!

Bo marzy mi się świadome dziecko, które nie będzie przekonane, że mleko pochodzi z kartonu a mąka ze sklepu, które potrafi odróżnić kurę od gęsi i wie, że do tych drugich lepiej nie podchodzić, bo szczypią. Bo wspaniale jest zmienić klimat, oddychać czymś więcej niż mieszanką skondensowanych spalin połączonych z dymem palonych śmieci. Wracać w miejsca pełne wspomnień, opowiadać historie z dzieciństwa, pełne wrażeń, emocji i przekonania, że właśnie ta a nie inna łąka jest centrum całego świata i odpowiednikiem maleńkiego raju na ziemi. Choć Jeremi jest jeszcze maleńki i na razie nie zapamiętuje tego, czego doświadcza, chcemy dbać o to, by tak samo piękne wspomnienia tworzyć w jego pamięci, bo nie ma dobrego początku, na przygody, godne opowiadania wnukom, dlatego czemu nie zacząć już dzisiaj? I najważniejsze, wisienka kandyzowana na krówkowym torcie, bo rodzina i przyjaciele to najważniejsze co mamy i jeśli w związku z tym mamy jechać na 2 koniec kraju  polową wersją tetrisa, by razem spędzić czas, pośmiać się, porozmawiać i pobyć razem… to warto i kropka.

17 Replies to “Jesień na wsi”

  1. Jak ja się cieszę, że u nas wieś jest na wyciągnięcie ręki a na dodatek często jeździmy do cioci, która nadal ma gospodarstwo. Chłopcy mogą wszystko obserwować 🙂

  2. Jesień na wsi jest piękna 🙂 Myslę, że wychowanie dziecka jest niezłym wyzwaniem 🙂 Nie mam jeszcze dzieci, więc ciężko mi wyobrazić samą organizację dnia, a już nie wspomnę podróżowania z maluchem 🙂

  3. Kiedyś myślałam, że wyjazd z jednym dzieckiem to wyzwanie… Ale się grubo myliłam. Obecnie jeżdżę wszędzie z trójką Maluchów i da się!… Choć nie wspomnę ile czasu zajmuje mężowi pomieszczenie w samochodzie wszystkich NIEZBĘDNYCH rzeczy; -)

  4. Piękna jesień na wsi, moje maleństwo pojawi się w grudniu też mieszkamy na wsi, będziemy pokonywać śniegi. Moją uwagę zwrócił wasz wózek, co to za cudo i jak się jeździ po nierównym terenie

    1. Anex Sport. Jest fantastyczny, ma pompowane koła, rewelacyjną amortyzację i jest bardzo zwrotny. Szczerze, jak szukałam wózka, żaden inny nie prowadził się tak dobrze, także z czystym sercem polecam 😉

  5. Mam anex cross i częśto jeździliśmy do lasu i do babci na polne dróżki, teraz śnieg i błoto pośniegowe a wózio jedzie jak pług. Obawiałam się śladów soli na tej torbie u dołu ale mokra szmatka i stan idealny. Polecam wózki z ekoskóry, czyści się rewelka.

    1. cross jest piękny <3 Sport wydawał mi się bardziej praktyczny, ale jak widzę crossy na ulicy moje serce szybciej bije 😀

  6. anex cross też skradł moje serce, wózek przepiękny, na dodatek na każdy teren, mały zwrotny wszędzie wjedzie 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *