Codzienne Origami 2.0

Bardzo dawno mnie tu nie było. Z różnych przyczyn, choć najważniejszą jest to, że potrzebowałam przerwy. Ubierając to w kwiecisty, literacki język, musiałam wziąć się do kupy, przemyśleć, oswoić, pobyć w świecie analogowym.

Wbrew pozorom i na przekór monotonii życia młodej matki, to wszystko wcale nie jest takie proste. Kaszki, piosenki, pieluszki, stanowią tło do prawdziwej burzy, która dzieje się w życiu, takiej z piorunami i tęczą. Rok temu, gdy na ostatnich nogach szykowałam się na powitanie Jeremiego byłam przekonana, że wystarczy jakoś dojść do siebie, uporać się z organizacją i baby bluesem, poukładać sobie dzień i nauczyć się żyć bez dotychczasowej ilości snu, by wpleść w macierzyństwo siebie sprzed ciąży. By być taką, jak dawniej, jaką znałam i lubiłam. Dziś wiem, że to niemożliwe. Miałam jasną wizję siebie, plan jaką chce być matką i osobą, która opierała się niemal całkowicie na tym, jaka byłam w czasie sprzed ery o imieniu Jeremi. Być może są kobiety, którym to się udaje, być może nie jest to karkołomne, a może nawet naturalne. Nie wykluczam tego. Ja jednak potrzebowałam niemal roku, by zrozumieć, że nigdy już nie będę taka, jak byłam. Teraz przyszedł czas by odkryć i poukładać siebie na nowo. Zmieniły się moje priorytety, pewne cechy się wyostrzyły a inne usunęły w cień. Powoli zaczynam odkrywać jaka jestem, co lubię i do czego chce dążyć, choć dalej stoi przede mną masa niewiadomych. Gdybym miała teraz powiedzieć co jest w tym najtrudniejsze to bez wahania powiedziałabym, że wybory między „ja” a „my”. Wrodzona i pielęgnowana przez lata ambicja oraz chęć SAMOrealizacji staje w szranki z domowym ogniskiem, podsycanym przez całodzienne bycie razem. Jedno, drugiego broń Boże nie wyklucza, ale ogranicza w istotny sposób. Wszak doba ma 24 godziny a ręce są dwie i choćbyśmy chcieli, zbyt wielu srok za ogon zwyczajnie nie da się utrzymać przez dłuższy czas. Na chwilę obecną wiem jedno, w tym roku wiosna również ma szansę przynieść nam wiele zmian i ponownie postawić jako-tako ułożone życie na głowie… do tego już chyba przywykłam, a świat do góry nogami wydaje się na tyle ciekawy, że warto podjąć wyzwanie. Tak naprawdę dzisiejszy post jest jedynie wstępem do ponownego otwarcia Codziennego Origami. Spodziewajcie się najlepszego 😉 Do zobaczenia

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *