Co wiedzą współczesne mateczki

Parę lat temu, kiedy w jednym domu, żyły co najmniej 3 a czasem i 4 pokolenia, młoda matka czerpała z wiedzy kobiet, swoje pociechy już dawno, z powodzeniem odchowały. Dzisiaj jednak młode mateczki mieszkają niejednokrotnie kilkadziesiąt, kilkaset a bywa, że i kilka tysięcy kilometrów od rodziny, więc swoją wiedzę muszą czerpać z innych źródeł. W ten sposób powstał uniwersytet profesora Googla, który każdego dnia wypuszcza w świat kolejne adeptki tak zwanego wychowania teoretycznego. Panie z dumą niosą kaganek wiedzy, zachęcając do jej zastosowania w praktyce inne, mniej oświecone matki, dobrą radą, prośbą lub groźbą, z entuzjazmem godnym krzyżowca. Oczywiście nauka nie jest niczym złym i w dobie smartfonów, gdzie niemal całą wiedzę ludzkości trzymamy w kieszeni fajnie z niej korzystać z większym lub mniejszym dystansem, a po niżej kilka przykładów, jak to robi współczesna matka.

Noszenie

Współczesna mateczka na odległość kilometra potrafi odróżnić nosidło od wisiadła i wie, że za wsadzanie dziecka w to drugie idzie się z miejsca do piekła. Przy okazji potrafi z zamkniętymi oczami ocenić splot i gramaturę chusty do motania Malucha, traktując ją na równi z pozostałymi członkami rodziny.

Jedzenie

W środku nocy obudzona mateczka jak mantrę recytuje, że według najnowszych zaleceń WHO dietę rozszerzamy po szóstym miesiącu życia od warzyw. Jednocześnie z potrafi w markecie przy półce z kaszkami i słoiczkami dla niemowląt spędzić długie godziny, czytając składy na etykietach z takim zainteresowaniem jakby co najmniej była to najnowsza powieść Kinga.

Kosmetyki

Współczesna matka nie koniecznie z biegu wymieni wszystkie państwa graniczące z Polską, za to o parabenach wie więcej niż inżynier chemii i potrafi jednym tchem wymienić listę kosmetyków które mają je w składzie, żeby następnie w drogerii omijać je szerokim łukiem. Kosmetyki, jakie wybiera dziecku mają być naturalne niczym rosa w Bieszczadach, nawet jeśli ich cena przekracza budżet i trzeba po nie jechać na drugi koniec miasta.

Sprzęty

Szumy, amortyzacje, kontrasty (o książeczkach kontrastowych pisałam tutaj), maty edukacyjne i piankowe, skrętne koła i bawełna organiczna… kobiety robią zakupy sercem, ale mają swoje wymagania a do zakupu wózka, nosidła czy bujaczka podchodzą niejednokrotnie z większym zaangażowaniem niż mężczyzna do zakupu nowego autka.

Slang

„Planowałam SN, ale jednak było CC, staram się KP, chociaż wieczorami MM, planuję DKP do 2 roku życia, a jeśli chodzi o rozszerzanie diety to koniecznie BLW” – mateczki szyfrują lepiej niż Enigma oficjalnie, żeby się szybciej pisało podczas karmienia małego obywatela, nieoficjalnie należą do tajnego stowarzyszenia matek-Polek, wierzcie, lub nie, ale masoneria przy tym to gang przedszkolaków.

Wiecie, dokształcanie się nigdy nie jest niczym złym, a w czasie, kiedy kobieta większość dnia, robi agu-ga-puci-puci, fajnie jest czegoś nowego się dowiedzieć, tym bardziej, jeśli ma to mieć pozytywny wpływ na Malucha, warto jednak czasem podejść do tego z dystansem, bo nawet profesor Google czasem się myli.

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *