Ciocie Jeremiego

Uwielbiam ten fragment „Potopu”, w którym Zagłoba chcąc ugrać swoje, tłumaczy pewnemu, wątpliwej inteligencji chłopakowi, że z piątej wody po kisielu jest jego wujem a wuj, to jest nawet ważniejszy niż ojciec 🙂 . Z przyczyn naturalnych nie zostanę nigdy ani wujem, ani tym bardziej ojcem i może dobrze, bo mowa będzie nie o wujach, a o ciotkach a ciotka kochani, to jest prawie tak ważna jak matka (bo bez niej matka niewątpliwie by oszalała z tego całego szczęścia).
Z mojej własnej, prywatnej definicji ciotki Jeremka wynika, że może, choć nie musi być ona spokrewniona z naszym dziedzicem, ba! Nie musi nawet spędzać z nim czasu. Skąd w takim razie ta istotna rola? Bo ciotka, musi mieć dwie bardzo ważne rzeczy, czas dla matki i nieskończone pokłady cierpliwości. Dobrze jak przy okazji ma też wino, warunek może nie konieczny, ale przydatny. Prawdą jest, że trzeba być kobietą aby stać się matką, ale równie prawdziwe jest, że będąc matką pozostaje się kobietą. Po co kobiecie koleżanki/przyjaciółki? Jeszcze kilka dni temu byłam przekonana, że pisanie na ten temat to stwierdzanie oczywistości. W międzyczasie jednak trafiłam na pewien wiral krążący po forach dla matek. Nie był szczególnie wyjątkowy, tak na prawdę to jeden z wielu o podobnej, chwytającej kobiety za serce, treści. Pokrótce, był to rysunek płaczącej kobiety, z długim opisem, mówiącym młodej mamie, że nie jest sama z tym, że jak dzieci poszły spać płakała pod prysznicem ze zmęczenia i bezradności. Że ma prawo mieć dość i być wyczerpana. Na koniec puenta, że oczywiście jest trudno, ale warto, bo te małe oczka, małe rączki i przysłowiowa szklanka wody na starość. Oczywiście zgadzam się z przesłaniem i treścią, każdy może mieć zły dzień, każdy też może szukać pokrzepienia tak, jak tysiące kobiet komentujących takie czy podobne teksty. Większość komentujących pań utożsamiała się z tym twierdząc, że oto powstał tekst o nich i ich samopoczuciu, i one tak mają, i pod tym prysznicem też płaczą. Kiedy myślałam o tym, co napisać w poście o przyjaciółkach i ich roli w życiu matki, byłam pewna, że powiem coś, co wiedzą wszyscy, tym czasem nie mam już takiej pewności. Bo nie pod prysznicem jest miejsce by płakać z bezsilności tylko na kanapie u koleżanki, z czekoladą w tle. Nie wirale o trudnych chwilach powinny nas pocieszać a inni ludzie. Bo wiral, choćby nawet najbardziej błyskotliwy, nie wysłucha i nie przytuli, a potem nie będzie się śmiał, jak temat rozmowy zmieni się na weselszy. Zamiast więc grać rolę Zosi Samosi w domowym teatrzyku lepiej jest przestać szukać pomocy, czy zwyczajnie miło spędzonych chwil w internecie i po prostu wyjść z domu. Powiecie, że nie zawsze się da bo dziecka nie ma z kim zostawić? Dziecko też człowiek może wychodzić do ludzi i uczestniczyć przy przyjmowaniu gości. A jeśli nie? To dawno, dawno temu pan Bell dał nam telefon, właśnie na takie okoliczności. Wracając do cioć Jeremiego, ciesze się, że są i z okazji dnia kobiet, życzę równie wspaniałych w życiu wszystkich pań.

2 Replies to “Ciocie Jeremiego”

Pozostaw odpowiedź Klaudia Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *