5 minut dla matki

Zdradzę Wam pewien sekret, o którym matki uparcie milczą. W tej całej karuzeli kobieta pamięta o wszystkim i dba o każdy szczegół najbliższego jej świata. Pamięta o szczepieniu dziecka i wizycie u weterynarza, bo przyszła wiosna a z nią kleszcze. Robi zbilansowane obiady, kupuje ubrania ze 100% bawełny. Pomiędzy zabawami z dzieckiem, posprząta, pogłaszcze, wstawi do piekarnika ciastka i wypierze ręcznie delikatne ubrania. Pamięta o urodzinach i obwiązuje prezenty wstążkami w ulubionym kolorze obdarowywanego. Pomasuje, umówi do lekarza, kupi ulubiony batonik, sparuje skarpetki (których nie zjadła jeszcze pralka). Pamięta o wszystkim i powoli, ale systematycznie usuwa się w cień, patrząc cicho, jak ten cały majdan się kręci. O sobie nie pamięta, lub nie chce pamiętać, bo bardziej cieszy 10 kurteczka dla dziecka, niż nowa sukienka. Z domu wyjść nie może bo nikt tak dobrze jak ona dzieckiem się nie zajmie, a nie daj Bóg karmi, to dzieć w mękach z głodu w tę godzinę umrze, albo chociaż nabawi się traumy, którą potem będzie trzeba leczyć latami intensywnej terapii. Paznokci nie zrobi, bo i tak lakier odpryśnie podczas mycia naczyń a facetowi powierzyć tak kluczowej czynności nie można, jeszcze chłopina nie domyje i nieszczęście murowane, a można go było tego przecież uniknąć… i tak kółko się zamyka, wkraczamy do czarnej dziury, która wciąga a kobieta, swoją piękną, zadbaną twarz podziwia jedynie na zdjęciach ze studiów.

I nie mówię tak tylko z obserwacji. Z resztą konia z rzędem tej, która po tym jak stała się matką, nie miała tygodniowego maratonu brudnych włosów, nie zmieniała poplamionych bluzek na te, mniej poplamione i nie cofnęła się w rozwoju logopedycznym do „a nununu misiu-pusiu”, jak jeszcze przeczytała w ciągu kilku miesięcy coś innego niż „Pucia”, ewentualnie wiersze Brzechwy, do konia i rzędu dorzucam, sporą zagrodę i kopę owsa.

Zdarza się, częściej niż mogłoby się wydawać, że dumna posiadaczka jednej bądź więcej latorośli, zapytana jakie są jej ostatnie osiągnięcia, z  lubością odpowiada, że właśnie wyszła IM górna szóstka. Zasadniczo, górna szóstka to nie jest byle co, ale jeśli mowa o jej własnej szóstce, to jeżeli nie jest to medyczny cud i szóstka nie wyrosła na miejscu, z którego jakiś czas temu poprzednia została usunięta, to w zasadzie nie jest to szczególny powód do dumy, przynajmniej od czasu pierwszej klasy podstawówki. W przypadku szóstki dziecka… jest zdecydowanym osiągnięciem (kto nie przeżył ten nie wie), że udało jej się przetrwać w jednym kawałku, ale czy o to chodzi w życiu, żeby ten survival jakoś przetrwać? No właśnie nie do końca.

Po tym, dołującym poniekąd, wstępie przejdę wreszcie do meritum. Kobieto, zauważ wreszcie siebie! Zastanów się co sprawiłoby Ci przyjemność i w całym tym, rodzinno-zawodowym życiu poświęć sobie chociaż jedno popołudnie w tygodniu. Nie po to, by dzieci widziały w Tobie silną, spełnioną kobietę, nie po to, żeby zaimponować facetowi, przyjaciółkom czy mamie. Dla samej siebie. Nuta egoizmu nikomu jeszcze nie zaszkodziła a naprawdę potrafi pozytywnie namieszać w życiu.

Sama długo szukałam wspomnianej nuty żeby poczuć się sobą w całym tym kołowrotku. Teraz regularnie ćwiczę, staram się spędzać czas z przyjaciółmi, zadbałam o siebie. Nie jest jednak tak brokatowo, jak mogłoby się wydawać. Czas wolny skurczył się maksymalnie w związku z czym warto przeznaczyć go na coś, co jest tego warte. To jest dobry moment, żeby stanowczo odpowiedzieć, że tak się nie da, owszem byłoby fantastycznie, ale zwyczajnie jest to niewykonalne, bo dom potrzebuje swojej bohaterki, która własną piersią dniami i nocami będzie go bronić. Ktoś mądry jednak powiedział, a potem jego słowa zaczęły krążyć jak wiral, że matka jest mistrzynią organizacji. Koniec końców, byłaby w stanie i czas dla siebie zorganizować, gdyby tylko uznała, że jest tego warta. A jest! Jest warta popołudnia na zumbie czy plotach z przyjaciółką. Jest warta książki w wannie pełnej piany, jest warta fryzjera i nowych szpilek, które założy do kina. Dlatego, jeśli udało Ci się dotrwać aż do tego momentu, poświęć proszę trochę czasu, żeby zastanowić się, co sprawi, że poczujesz się kobietą, nie matką, nie żoną, nie siostrą, córką albo przyjaciółką, po prostu kobietą. A potem zrób to, to takie proste.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *